Paweł Dominik Gulewski
-
05:01:25 pm on czerwiec 27, 2007 | # |

Jak to czasami z miłością bywa, jest ona uczuciem irracjonalnym…
Z jednej strony Toruń to przepiękne i urokliwe miejsce, rozpoznawane w całym kraju jak i za granicą. Toruń jest miastem młodzieży – uśmiechniętych studentów, równie szczęśliwych gimnazjalistów, spędzających wieczory i noce w naprawdę licznych klubach. To w naszym mieście występuje unikalne-pozytywne napięcie pomiędzy tym co nowe, dynamiczne a tym co przez wieki udało się stworzyć i zachować.
Tu właśnie znajduje się szansa dla nas, bowiem na połączeniu nowoczesności z historią, możemy budować swoją tożsamość a Toruń jako miasto – tzw. „brand design”.
Z drugiej jednak strony dla wielu Toruń jest tylko życiowym epizodem, gdzie przez okres 5 lat pracuje się na tytuł magistra by potem wskoczyć w dorosłe życie. Atrakcyjna praca, realizacja ambitnych planów, tego niestety nasze miasto raczej nie zapewnia. W tym zakresie nie potrafimy wykorzystać potencjału młodych ludzi.
Ponadto, oprócz miejsc reprezentatywnych istnieją obszary zapomniane i zaniedbane, takie jak Bydgoskie Przedmieście lub Podgórz. Przy konsekwentnym wysiłku dzielnice te mogłyby stać się jedną z wizytówek Torunia.
Kolejnym zagrożeniem jest stałe izolowanie obszaru Starego Miasta (poprzez chociażby wytyczanie kolejnych stref parkingowych) – niepotrzebna jest nam dostojna enklawa gotyku, którego już niedługo nie będzie można dotknąć. Najważniejszym dla każdego miasta są jego mieszkańcy, bowiem życie codzienne nadaje mu rytm i charakter.
Powyższy tekst ukazał się także w tygodniku “Teraz Toruń” – 21.06.2007 r.


